Zacznę od tego, że w dzisiejszym dniu uratowała mnie anonimowa studentka; chyba studentka, w każdym razie siedziała pod aulą i chyba przygotowywała się do egzaminu. Zabrakło mi kilkunastu arkuszy egzaminacyjnych z jednego przedmiotu (nie wiem, jakim cudem) i stanęłam przed dylematem: albo zostawić studentów i iść na ksero, albo pozabierać wszystkim egzaminy i iść na ksero, albo wyjrzeć przed aulę i poprosić o pomoc. Rzeczona studentka poszła szukać ksera i wkrótce przyniosła skserowane na moje konto egzaminy, przepraszając, że nie umiała drukować dwustronnie.

Bardzo pozytywnie mnie to nastroiło. Chciałabym zawsze móc ufać studentom – czy to jako wykładowca, czy jako prodziekan. Jako wykładowca korzystam od tego semestru z błogosławieństwa systemu plagiat.pl. Co prawda, jak dotąd stwierdzam, że wystarczy powiedzieć, że będę z niego korzystać, aby nie było prac, które nie są samodzielne, ale i tak cieszę się, że mam jako wykładowca taką opcję. I trochę żałuję, że muszę w ten sposób weryfikować prace. Za moich czasów studenckich takich wynalazków nie było, ale i nie było tylu pokus w internecie zachęcających do naciśnięcia ctrl+c, ctrl+v.

Jako prodziekan wymagam udokumentowania podania i to nie tylko w przypadkach, gdy narzuca mi to wprost Regulamin studiów. Czasami okazuje się, że proszony o udokumentowanie rehabilitacji w trakcie kłopotliwego przedmiotu student już nigdy nie pojawia się z podaniem o wypisanie pod koniec semestru. Czasami rzeczywistość w podaniu nosi znamiona równoległej (choć czasem można było z powodzeniem tego uniknąć). I znowu przypominają mi się moje czasy studenckie (choć tym razem te późniejsze). Niewiele w życiu złożyłam podań jako studentka, w każdym razie kiedyś motywowałam przedłużenie sesji tym, że sama w czasie egzaminu prowadziłam jako wykładowca egzamin ze studentami. Pamiętam, że nikt nie wymagał ode mnie zaświadczenia, a wątpię, aby dziekan samoistnie szukał mojego planu zajęć, na dodatek na innej uczelni.

Nie wiem, czy czasy są inne, w każdym razie chyba nie przestanę stosować zasady ograniczonego zaufania, choć fajnie byłoby inaczej. Cóż, może za dwa lata. Akurat skończy mi się kadencja dziekańska, a jak przejdę wyłącznie na egzaminy, wyeliminuję wszystkie czynniki ograniczające zaufanie. Pozostanie mi jedynie pilnowanie studentów na egzaminach, ale to mogę robić bardziej dla sportu.

(Visited 895 times, 1 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. SGH dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, kierownik Zakładu Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH

Ostatnie wpisy Katarzyna Górak-Sosnowska (zobacz wszystkie)