Powyższe pytanie wydaje się być jak najbardziej zasadne, zwłaszcza że ocenę dostateczną przewiduje Regulamin studiów (art. 38), podobnie zresztą jak wszelkie inne. Aby uzyskać ocenę dostateczną należy uzyskać sumę średnich ważonych ocen ze studiów, z pracy magisterskiej i z egzaminu magisterskiego poniżej 3.30. Wagi poszczególnych elementów składowych to odpowiednio 0.6, 0.3 oraz 0.1.

Przewodnicząc czasami komisjom obron odnoszę wrażenie, że niezależnie od wyników w nauce student SGH kończy tę uczelnię z oceną na dyplomie 4.5 (czyli suma średnich ważonych mieści się między 4.20 i 4.60). Może przesadzam z tą niezależnością, ale nierzadko serce się łamie, że taki sensowny student i ma na koniec tylko 4.5. Czasami też jest odwrotnie – student ledwo co odpowiada na pytania i w zasadzie o co go nie zapytać, tam prawie pusto (jednak trzy pytania z kierunku, z pracy i z ekonomii dają pewien ogląd z różnych stron), a jakoś załapuje się na magiczne 4.5.

Jako że Dziekan Anna Decewicz jest ekonometrykiem, zabawiliśmy się w obliczenie rozkładu ocen z poszczególnych elementów składowych egzaminu, a także w symulację, jak należałoby ustawić wagi lub widełki, aby rozkład ocen końcowych był bardziej normalny. Te ostatnie przemyślenia zostawimy dla siebie, natomiast chciałabym podzielić się z Państwem kilkoma wnioskami z tych wyliczeń.

Podstawą wyliczeń są oceny na dyplomach studentów, którzy bronili się w 2016 r. Około połowa studentów kończy studia magisterskie z magiczną oceną 4.5 (więcej na studiach stacjonarnych niż na niestacjonarnych). Na studiach niestacjonarnych druga około połowa uzyskuje ocenę 4.0 – tym razem znacznie więcej niż na studiach stacjonarnych. Jeżeli chodzi o oceny skrajne, 5.0 uzyskuje mniej niż co piąty student stacjonarny i mało który student niestacjonarny. Z kolei ocenę 3.5 – prawie nikt na studiach stacjonarnych i mniej niż co dziesiąty student niestacjonarny. Największą hipsterką jest 3.0 na dyplomie.

Na studiach stacjonarnych (ale najpewniej i na niestacjonarnych) elementem najsilniej budującym końcową ocenę pozytywną, nawet jeżeli nie ma największej wagi, jest ocena z pracy magisterskiej (stanowiąca średnią ocen od promotora i recenzenta). Gdyby miała ona wagę o 0.7 większą, średni student SGH kończyłby uczelnię z 5.0 na dyplomie. W dalszej kolejności jest ocena z egzaminu i na samym końcu – średnia ze studiów (leciutko powyżej 4.0).

Wracając do tytułowego pytania: najniższą możliwą sumą średnich końcowych może być 2.65 (przy założeniu terminowego ukończenia studiów i braku wpisów warunkowych). Oznaczałoby to permanentne oblanie wszystkich egzaminów w I terminie a w II zaliczanie ich na 3.0, czyli 2.5 x 0,6 = 1.5. Z pracy muszą być dwie oceny pozytywne, więc średnia 3.0 x 0.3 = 0.9. Do tego dochodzi najsłabsza możliwa obrona, oczywiście dopiero w drugim terminie, czyli średnia z dwóch obron 2.5 x 0.1 = 0.25.

W praktyce zakładając, że średnia na koniec studiów wynosi 3.0 a obrona poszła najsłabiej jak się da (3.0), wystarczy, że student ma ocenę z pracy 4.0, aby dobił do najwyższej granicy 3.0, a średnia ze studiów 3.1, aby załapał się na ocenę 3.5 na dyplomie. Innymi słowy, egzamin magisterski może i trudno niekiedy zdać, ale jak już się go zda, trudno jest zdać go ze złym wynikiem. I może o to chodzi – w końcu ocena na dyplomie zostaje na całe życie.

(Visited 4 166 times, 4 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. nadzw. dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, pracownik Katedry Studiów Politycznych, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH