By Katsushika Hokusai (葛飾北斎) - Restored version of File:Great Wave off Kanagawa.jpg (rotated and cropped, dirt, stains, and smudges removed. Creases corrected. Histogram adjusted and color balanced.), Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5576388

W dniu dzisiejszym rozpatrywałam podanie, które – przyznaję – wprawiło mnie najpierw w osłupienie, a następnie w gorączkowe poszukiwanie argumentacji dla decyzji, która wydawała mi się instynktownie oczywista. Dodam, że w Dziekanacie rozpoczęłam piąty rok pracy i naprawdę rzadko co mnie zaskakuje. Na własne pocieszenie dodam, że Asystentka toku, która to podanie przyniosła również była nie lada zdziwiona, a pracuje w Dziekanacie kilkakrotnie dłużej.

Podanie złożyła studentka kierunku Finanse i rachunkowość, która chciała równolegle rozpocząć studia na drugim kierunku – Zarządzanie – i prosiła Dziekana o zgodę. Póki co nie ma w tym nic nadzwyczajnego, więc dodam element osłupiający: ta sama studentka dopiero co ukończyła studia magisterskie na kierunku Zarządzanie na naszej Uczelni.

Instynktownie wiedziałam, że tak się po prostu nie da. Sięgając do zakamarków pamięci wiedziałam również, że Regulamin studiów na ten temat milczy. Może po prostu nikt nie wymyślił takiego przypadku. Skoro dwukrotne studiowanie tego samego kierunku nie jest zabronione w Regulaminie studiów (a i podobno milczą na ten temat wyższe źródła prawa, choć przyznaję, nie przeglądałam), pozostaje wyjaśnienie zdroworozsądkowe: hipotetycznie zapisujemy studenta drugi raz na ten sam kierunek. Jak wiadomo ma on prawo do przepisania ocen uzyskanych z poszczególnych przedmiotów. Teoretycznie mógłby zatem zaliczyć całe studia poprzez jedno podanie, choć chyba musiałby pisać nową pracę magisterską, ponieważ jej nie da się przepisać – na każdym kierunku pisze się niezależną pracę magisterską. Studia trwałyby hipotetycznie 2 semestry – tyle ile seminarium magisterskie, a w praktyce może i z miesiąc.

Ambitniejszy student studiujący ponownie ten sam kierunek mógłby chcieć przepisać oceny tylko z tych przedmiotów, które zaliczył na oceny bardzo dobre, natomiast pozostałe oceny poprawiać studiując przedmioty po raz wtóry. Wyobrażam też sobie bardzo, ale to bardzo ambitnego studenta, który zapisywałby się na ten sam kierunek tak wiele razy, aż w końcu uzbierałby komplet piątek ze wszystkich przedmiotów, z pracy magisterskiej i jeszcze z obrony, a w efekcie dyplom z wyróżnieniem.

I myślę, że na swój sposób może nie byłoby to takie bezsensowne – sama będąc na pierwszym roku studiów rozważałam ponowne przystąpienie do matury, albowiem miałam bodaj dostateczny z języka polskiego. Za moich czasów nie było co prawda konkursu matur i aby dostać się na SGH należało zdać egzaminy wstępny, który akurat całkiem przyzwoicie mi poszedł, ale uważałam, że po prostu nie wypada mieć takiej oceny na świadectwie maturalnym. Z perspektywy czasu uważam jednak, że jeżeli coś poprawiać, to na szczeblu wyższym. Choć nie z tego powodu wybrałam sobie dziedzinę nauk humanistycznych jako tę, w której uzyskałam stopień doktora habilitowanego. A może?

(Visited 2 492 times, 1 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. nadzw. dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, pracownik Katedry Studiów Politycznych, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH