Zapraszam na kolejny odcinek “telenoweli obronnej”. Dziś dwa słowa na temat tych, zdałoby się, trzystu osiemdziesięciu lat spędzonych w oczekiwaniu pod drzwiami 57A/B.


Tuż przed…

Być wcześniej? Nie ma obowiązku, chyba że promotor zechce jeszcze z Wami porozmawiać i dodać Wam otuchy. Ale warto być wcześniej, bo spóźnienie się w tak ważnym dniu jest lekceważące. A w skrajnym przypadku przepada Wam termin obrony – nikt przecież nie napisze usprawiedliwienia, powołując się na korek w Al. Niepodległości od godz. 7:45 do 8:40 podczas gdy obrona na ósmą… (że gdyby ruch był normalny, to byście byli zdążyli, ale nie był normalny, bo była stłuczka, więc nie zdążyliście…) Skalkulujcie ryzyko – naprawdę opłaca się być wcześniej.

Co wziąć ze sobą?

  • strój biznesowysmart casual to chyba trochę za mało na TAKI dzień, chociaż to kwestia subiektywna;
  • legitymację;
  • długopis też się przyda, bo jakoś najlepiej pisze się swoim (może ze dwa, żeby różnymi kolorami zaznaczyć szoki podażowe i popytowe).

I wystarczy. Nie trzeba brać swojej pracy magisterskiej – komisja otrzymuje egzemplarz z Dziekanatu, więc ma go do dyspozycji. Nie trzeba kartek – leżą na stoliku, można wziąć do notowania swoich myśli przy przygotowaniu odpowiedzi (u mnie leżały małe czyste kartki A5). Nie trzeba markerów, bo nie ma flipcharta – odpowiada się, siedząc przy stole i ew. posiłkując się notatkami z kartki. Jakaś linijka, zdaje się, też tam była.

“Jak było, co wylosowałeś, jak komisja?” Nie dajcie się ponieść panice przedegzaminacyjnej (łatwo powiedzieć, wiem…). Wrażenie “aaa, nic nie pamiętam!” często się zdarza, ale z reguły ma na szczęście niewiele wspólnego z rzeczywistością już za drzwiami sali obron. Różne są też szkoły co do statystyk – “szkoła otwocka” uważa, że jeśli 12 osób zdało, to kolejne dwie też zdadzą, “szkoła falenicka” uważa, że jeśli 12 osób zdało, to dwie kolejne obleją, bo statystyki muszą się zgadzać 😉 Nie ma reguły. Nie ma też takiej zasady, że raz wylosowane pytanie z ekonomii jest “spalone” w danym dniu – w takiej sytuacji osoby zdające o 8:00 byłyby pokrzywdzone w stosunku do tych zdających o 15:30. Dlatego każdy losuje z puli 96 pytań. I one naprawdę-naprawdę są tasowane, próżno szukać reguły, co gdzie leży.

“Czemu ta osoba przede mną tak długo siedzi?” Różnie bywa. Formalnie, dla każdego magistranta przewidziane jest pół godziny. Ja zdawałam jako czwarta. Jedna z osób przede mną skończyła obronę w ok. 12 minut. Druga siedziała bardzo długo, prawie pół godziny – okazało się, że komisja próbowała wyciągnąć z delikwenta wiedzę ekonomiczną, której jednak zabrakło i osoba ta oblała. Ja weszłam – i zdawało mi się, że dopiero się rozkręcam, a tu już komisja mi dziękuje i prosi żebym wyszła, bo się będzie naradzać. Wychodzę – a koleżanka szepcze mi na ucho: “Ty, co ty tak długo tam robiłaś? Ludzie już zaczęli panikować, że kolejna nie zdała!”. Ja na to: “Nie wiem, wydawało mi się, że to szybko poszło…?” – “Szybko? Dwadzieścia trzy i pół minuty tu już czekam!”. Tego czasu nie daje się odczuć, jak już się siedzi w Jaskini Lwa, zwłaszcza jak się ma coś do powiedzenia 🙂


…i już teraz zapraszam na finałowy odcinek sezonu – o samej obronie. Pojawi się wkrótce 🙂

 

(Visited 2 643 times, 1 visits today)
The following two tabs change content below.
doktorantka w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH, lecz wciąż jeszcze także entuzjastka DSM 🙂