https://www.linkedin.com/pulse/all-estate-agents-same-fact-christopher-watkin

Niejeden student zastanawia się, do kogo zaadresować podanie. Jest w końcu jeden Dziekan, czterech prodziekanów, a dla tych o większej fantazji: kierownik biura, wicekierownik tegoż, 13 asystentek toku oraz sekretarka. Nie wspomnę o tych, którzy adresują podanie do nieistniejącej instytucji (np. do Wydziału Studium Magisterskiego), albo personifikują SGH (np. Szanowna Pani Szkoła Główna Handlowa).

Pozostańmy jednak przy opcji minimalistycznej. Co prawda, asystentki toku znają Państwa drogi edukacyjne na wylot i często nam doradzają, jednak to nie one podejmują decyzję w Państwa sprawie, a my – dziekani. Zwracam na to uwagę przy okazji, ponieważ to asystentki toku są często odbiorczyniami studenckich reklamacji, podczas gdy decyzję wydał kto inny.

Prodziekan – mimo nazwy wskazującej na to, jakoby był zwolennikiem dziekana – jest po prostu jego zastępcą. Może zatem podejmować w jego imieniu większość decyzji w zwykłych sprawach studenckich, takich jak wpis warunkowy, przedłużenie sesji, czy zgoda na wydanie duplikatu legitymacji. Może także podpisywać Państwa karty semestralne, czy skierowanie na urlop. Zarazem pewnych spraw jako prodziekani nie dotykamy – są to wszelkiego rodzaju podpisy na Państwa decyzjach, umowach, a także decyzje o wznowieniu bądź skreśleniu z listy studentów.

Prodziekani są zatem niejako emanacjami dziekana  i dzięki temu, że jest nas kilkoro, szybciej rozpatrujemy Państwa podania (średnio: czterokrotnie, bo jest nas czworo). Jeżeli chodzi o te z WD, mają one standardową formę i nie ma problemu, kogo z nas wpisać jako adresata. W pozostałych przypadkach też nie powinno być problemu. Jeżeli są to sprawy standardowe – po prostu je rozpatrujemy i już – na kolegiach dziekańskich na bieżąco wypracowujemy sposoby rozpatrywania poszczególnych rodzajów spraw właśnie po to, aby nie było między nami różnic (jak na emanacje przystało). Jeżeli są to sprawy skomplikowane – zakładamy, że zaadresowanie podania do konkretnej osoby może być wskazówką, że zna tę sprawę (np. z dyżuru dziekańskiego) i ją prowadzi.

W każdym razie tych, którzy boją się ryzyka wpisania jako adresata nie tego nazwiska uspokajam: Nie prowadzimy między sobą zawodów w konkurencji, kto ma najwięcej zaadresowanych podań (ani kto najwięcej ich rozpatruje). A przede wszystkim nie czujemy się dotknięci, obrażeni, rozzłoszczeni, czy rozsierdzeni, jeżeli dane podanie nie zostało zaadresowane akurat do nas. Mamy ich i tak wystarczająco dużo!

(Visited 464 times, 2 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. nadzw. dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, pracownik Katedry Studiów Politycznych, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH