http://www.someecards.com/usercards/viewcard/MjAxMy1hNmQyNzc2ODQwZjBiNzdm

Ostatnio pewien pan napisał do mnie na FB „żegnam patologię” i nie chodziło mu o to, że rozstał się na przykład z jakimś nałogiem, ale kierował swoje słowa bezpośrednio do mnie. Patologią stałam się, gdy w trzeciej linijce naszej pierwszej i jedynej konwersacji przeszedł ze mną na ty (dodam jednostronnie), a ja w czwartej odpisałam, że nie jestem w drugiej osobie. Piąta linijka była jak powyżej, kolejnych (na szczęście) brak.

Nie wiem, czy faktycznie nie nadążam za duchem czasu. Wiem natomiast, że się starzeję, a przede wszystkim, że wirtualna przestrzeń bloga (podobnie jak FB) może skracać dystans, a przynajmniej dawać takie poczucie. W związku z tym na wszelki wypadek – zanim dojdzie do powtórki z „Pani Magdy”, czy „Pani Kasi”  – przedstawiam formy, jakie są w stosunku do nas najbardziej pasujące:

  • dr Adam Karbowski, jak i ja, pełnimy w Dziekanacie funkcję prodziekanów, stąd forma: „Panie Dziekanie”, „Pani Dziekan”. Od razu dodam, że nie uzurpujemy sobie prawa do bycia faktycznie dziekanami, ale nie mówi się „Panie Prodziekanie”, tak samo jak „Panie Wicedyrektorze”, albo „Pani Zastępco Prezesa”. Dobrze reagujemy także odpowiednio na „Panie Doktorze”, „Pani Doktor”. Mnie nie ma co na siłę tytułować profesorem, bo po prostu nim nie jestem, a poprzez takie tytułowanie wcale nie czuję się lepiej, albo ważniej (a co najwyżej starzej).
  • mgr inż. Katarzyna Zając jest wicekierownikiem Biura Dziekanatu. Można pisać do niej per „Pani Kierownik”, ale pewnie dobrze zareaguje na „Panią Katarzynę”.
  • mgr Irena Senator jest w Dziekanacie starszym specjalistą, ale nie jest to pole do tworzenia inwokacji. Podobnie jak mgr Zając zazgrzyta zębami na „Panią Magister” (a mgr Zając dodatkowo na „Panią Inżynier”), więc pozostaje forma „Pani Ireno”. Zdrobnienia odradzam.

Z powyższej listy postulatów można wywnioskować, że najbardziej napuszeni jesteśmy my – prodziekani. Życzymy sobie bowiem, aby tytułować nas funkcją, którą pełnimy, albo stopniem, który posiadamy. Nic bardziej mylnego. Po prostu funkcjonujemy w pewnych ramach relacji formalnych (dodam: hierarchicznych) student – wykładowca/dziekan, w których obowiązują takie a nie inne formy zwracania się. To, że w pracy w relacjach służbowych jestem „Panią Dziekan/Doktor”, nie oznacza, że poza nią również – u fryzjerki staję się „Panią Kasią”, w urzędzie najczęściej „Panią Katarzyną”, na piwie Kasią, a niekiedy po prostu KGS.

Nie oznacza to również, że z żadnym studentem nie jestem na ty. Wręcz przeciwnie. Choć jest to coraz rzadsze, bo jednak z każdym rokiem dzieli mnie więcej lat od kolejnych roczników, które uczę lub przyjmuję na dyżurach dziekańskich, to jednak się to zdarza (i zdarzało). Podobnie z całym Zespołem Autorów jestem po imieniu (co bardzo sobie cenię), jednak na blogu pisząc o poszczególnych osobach używam form wynikających z relacji służbowych. Można powiedzieć, że przez to blog jest sztywny, ale jeżeli jest to jedyny powód, pozostaje wyłącznie się cieszyć.

(Visited 888 times, 1 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. nadzw. dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, pracownik Katedry Studiów Politycznych, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH