http://www.esquire.com/entertainment/books/a39671/best-detective-novels-2015/

Co prawda jeden wpis w tej sesji został już poświęcony jej przedłużaniu, a w zasadzie dwa, ale w dniu wczorajszym dostałam do rozpatrzenia „perełkę”, która przywołała mi w pamięci inną perełkę, tym razem detektywistyczną, z poprzedniego semestru. Obie wskazują na to, jak bardzo pomysłowi są studenci w zakresie dokumentowania powodów przedłużenia sesji.

Perełka z poprzedniego semestru trafiła się na studiach niestacjonarnych. Pewien student przyniósł oświadczenie od pracodawcy, że w godzinach egzaminów w dniach (i tu podany cały tydzień trwania II terminu sesji) był w pracy i wypełniał obowiązki służbowe. O ile na studiach stacjonarnych nie traktujemy tego typu usprawiedliwień jako przypadki szczególe – w końcu studia są stacjonarne – to na niestacjonarnych staramy się nad nimi pochylić. Nie inaczej było w tym wypadku – na moją prośbę asystentka toku pochyliła się nad wszystkimi terminami egzaminów rzeczonego studenta i stwierdziła, że odbywały się one zarówno rano, jak i wieczorem, zarówno w weekendy, jaki dni robocze. Innymi słowy student albo pracował 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, albo coś nie grało.

Nie robię tego zazwyczaj, ale w tym wypadku pozwoliłam sobie napisać do pracodawcy studenta (zwłaszcza, że na oświadczeniu były dane kontaktowe). Dowiedziałam się, że z pewnością terminy były ustalane z wykładowcami indywidualnie poza sesją, w godzinach pracy (ja rozumiem, że trzeba ratować twarz). Nie będę pisać, co się wydarzyło dalej, w każdym razie twarz ostatecznie się nie uratowała. I nie mam z tego tytułu absolutnie żadnej satysfakcji – piszę o tym raczej po to, aby nie wymyślali Państwo powodów z księżyca.

A teraz tytułowa niemononukleoza – studentka, tym razem stacjonarna – złożyła podanie o przedłużenie sesji załączając, jak pisała, zwolnienie. Owszem, do podania doczepiona była karteczka zatytułowana: Zaświadczenie lekarskie, wypisana na druczku z datą, pieczątką i podpisem. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Tym razem takim szczegółem okazała się treść zaświadczenia: „nie ma objawów mononukleozy”. Już sobie wyobrażam lawinę podań, gdybyśmy jednak uznali ten precedens – wszak każdy z nas nie ma z pewnością objawów jakiejś choroby.

Pozostając w temacie chorób – jeszcze jedna perełka sprzed 1,5 roku: dwoje studentów podało tę samą przyczynę przedłużenia sesji (grypa żołądkowa) na podstawie zwolnień lekarskich z tego samego dnia, od tego samego lekarza (różniły się tylko o pół godziny). Niewątpliwie wspólnie coś przekąsili, ucząc się do sesji. A może razem świętowali zdany egzamin? Niezbadane są uzasadnienia studenckich podań…

(Visited 862 times, 1 visits today)
The following two tabs change content below.
prof. nadzw. dr hab., prodziekan Studium Magisterskiego SGH, pracownik Katedry Studiów Politycznych, Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH